Sfera Platinum, czyli WARS na kołach

Posiłek w cenie?! W autobusie?! W Polsce?! A jednak – w Sfera Platinum w klasie niższej podczas porannego kursu Poznań-Warszawa podawana jest kanapka śniadaniowa oraz gorący napój: kawa/herbata zaś na kursie popołudniowym – jedna z dwóch sałatek oraz gorący napój. Na końcu autokaru jest kuchnia w której znajduje się ekspres ciśnieniowy do kawy, piekarnik, zlew – prawie jak w mobilnej restauracji. Czytaj dalej Sfera Platinum, czyli WARS na kołach

U Mirona, czyli osiedlowe cudo

Kto nie zna Mirona? Zapewne większość z Was. Kto go zna? Zapewne większość z nas. Wytrwale walczący z systemem jeden ze spadkobierców kamienicy przy ul. Wielkiej 4 w Warszawie (obecnie Plac Defilad) i pasjonat kuchni warszawskiej a najbardziej znany z projektu food truckowego „Crazy Pig”, o którym niejeden bloger piał z zachwytu, postanowił na jakiś czas wycofać się z biznesu na kołach i otworzyć własny lokal. Czy było warto?

Czytaj dalej U Mirona, czyli osiedlowe cudo

O, kura!

To się musiało tak skończyć. Wszystko wskazywało, że tak dalej już nie będzie. Gwiazda kanału YouTube, właściciel food truckowych marek Pot Spot i Wing Spot postanowił w końcu otworzyć lokal stacjonarny i poszerzyć swoją ofertę dań z kurczaka. Odgrażał się także, że w końcu poszaleje z sosami i dipami, które w polowych warunkach zlotów ograniczały się zawsze tylko do kilku smaków.

Czytaj dalej O, kura!

Azja w bule, czyli kanapki z azjatycką nutą

Nowy sezon foodtruckowy za pasem, nowości gonią nowości. Pora zobaczyć, z czym pojawią się na nim starzy wyjadacze czyli nasi dobrzy znajomi z Przystanku Ogień i Dym. A zaskoczą nas kolejnymi fajnymi daniami inspirowanymi Azją ale tym razem w amerykańskiej estetyce. Testowali je całą zimę w swoim  warszawskim lokalu (Ryżowa 48) zbierając opinię i dopracowując swój koncept, by na wiosnę ruszyć z nowym food truckiem pod nazwą „Azja w bule” i pokazać się w końcu szerszej publice.

Czytaj dalej Azja w bule, czyli kanapki z azjatycką nutą

NaŻarte kanapki wciąż na topie

Reuben, philly cheese steak, pulled pork… to najmodniejsze słowa bywalców Koszyków i nowy wzorzec street foodowego metra. Są modne i na czasie. Szkoda tylko, że jak z każdą nowością w mieście słoików, jej protoplastów nie należy szukać się wśród zimnych kostek i wąskich rurek a na przykład w miejscu, które od miesięcy te pojęcia z sukcesem przekuwa na prawdziwe smaki.

Nie będę się rozwodził nad każdym daniem z osobna a opiszę jedynie jak moim zdaniem powinna wyglądać prawdziwa szarpana wieprzownia w kanapce. Czyli pulled pork.

A powinna wyglądać właśnie tak.

A jak powinna smakować? Dla mnie kwintesencją są nieodłącznie delikatne słodkawe I rozpadające się na języku włókna, potraktowane ostrzejszym dla podkreślenia różnicy serem, z dodatkiem cebulki, sosu BBQ, złamane kwaśnym ogórkiem i razem z całą soczyście wylewającą się zawartością umieszczone w twardej, grubej I bardzo odpornej na mięknięcie bułce na zakwasie.

A co do philly…

I zawsze wychodzę Na-żarty 🙂

Kulinarny subiektywizm polany ciężkim dowcipem i doprawiony nutą sarkazmu